Ta strona używa plików Cookie. Korzystając z tej strony zgadzasz się na umieszczenie tych plików na twoim urządzeniu
Język polskiJęzyk polski
pin ul. św Jacka 16, 30-364 Kraków
clock

Sekretariat czynny:
9:00 -12:00 | 14:00 -17:30 | 18:00 -19:00

pinclockphonemailmail

ul. św Jacka 16, 30-364 Kraków

Sekretariat: 9:00 -12:00 | 14:30 -17:30 | 18:00 -19:00

Strona główna

 

up-arrow

Biografia

francis-jordan1n.jpg

Dopóki jest na świecie jeszcze jeden człowiek, który nie zna Boga i nie kocha Go ponad wszystko, nie możesz ani chwili spocząć.

Dziennik Duchowy II/1

Jak napisać biografię człowieka, dla którego przez całe życie ważniejsze od: „kiedy” i „gdzie” było: „dla Kogo”? A to „dla Kogo” zamieniało „kiedy” w zawsze, a „gdzie” we „wszędzie”?
Życie Ojca Franciszka Marii od Krzyża Jordana można spróbować przedstawić tak, jak każde inne. Rozpiąć je w datach, ulokować w miejscach, powiązać z konkretnymi ludźmi.

Można zacząć od tego, że urodził się w maleńkim, niemieckim Gurtweil, które w tamtych czasach (1848 r.) wielu kojarzyło (i słusznie) z przytłaczającą biedą.

Można opowiedzieć o wynikającej z tej biedy konieczności podejmowania przez Jordana wielu prac, często ciężkich i znacznie przekraczających możliwości jego wątłego zdrowia i młodego wieku.

Można pochylić się nad bolesną stratą ojca, mocno odciśniętą na życiu wewnętrznym piętnastolatka, którym wówczas Franciszek, a właściwie – Jan Chrzciciel (bo to jest jego imię chrzcielne) był.

Można opisać jego nietypowe zachowanie podczas Pierwszej Komunii, kiedy powołanie „latało” mu nad głową i po raz pierwszy naprawdę mocno dawało o sobie znać.

Można zadziwić się jego geniuszem językowym – widocznym już na egzaminie dojrzałości, który wielu zdaje (również dziś) w maksymalnie trzech językach, a on potrafił w ośmiu napisać jedną pracę. I z czasem posługiwać się… pięćdziesięcioma.

Można zgłębić narastające w Jordanie pragnienie kapłaństwa, wymagające od niego wielkiej cierpliwości i ufności, by wreszcie wyczekać swojego momentu wejścia do seminarium, o którym mówią nieraz: „późne powołanie”.

Można stopniowo odkrywać budzące się w Ojcu Franciszku wezwanie do budowania Towarzystwa, działającego w apostolskim duchu wszędzie i dla wszystkich, by nikt nigdy nie poczuł się wyłączony z miłości i dobroci Zbawiciela.

Można zachwycić się jego wytrwałym podążaniem za wolą Bożą, choćby wola ludzka (czasem własna, częściej innych) próbowała bez przerwy kierować go w inną stronę, siejąc zwątpienie i rozpacz.

Można zadumać się nad jego umiłowaniem prostoty, która uczyniła z Jana Chrzciciela Franciszka Marię od Krzyża, pozwoliła mu przywdziać habit zakonny i przyjmować z pokorą cierpienia i upokorzenia, które w kolejnych latach jego posługi naprawdę ciężko będzie zliczyć.

Można zafascynować się tym, jak daleko sięgają Boże pragnienia, które Franciszek potrafił odczytywać pochylony nad Słowem Bożym, a potem nad mapą, organizując kolejne misje i wysyłając członków Towarzystwa Boskiego Zbawiciela na cały świat.

Można być poruszonym, że cały czas dbał o rozwój swojego dzieła, poszerzał Towarzystwo o gałąź żeńską, znosząc przy okazji mnożące się trudności i różnych niezadowolonych, albo rozczarowanych nie wiadomo czym ludzi.

Można go widzieć klęczącego na gołej posadzce w kaplicy, nie tylko za dnia, ale i nocą, a potem wstającego z kolan, by chodzić do ludzi i nie przeoczyć „choćby jednego tylko” człowieka.

Można słyszeć go nie tylko mówiącego zawsze o Zbawicielu, ale i „usłyszeć” milczącego ze względu na Zbawiciela.

Można rozszyfrowywać rzędy liter w jego Dzienniku Duchowym, z którym praktycznie nigdy się nie rozstawał i nikomu go nie pokazywał, powtarzając sobie: „moja tajemnica należy do mnie”.

Można zobaczyć go wycieńczonego chorobą, odchodzącego pokornie i pośród ogromnego bólu, wychowującego garstkę pochylonych nad jego łóżkiem ludzi do głębi Bożego Miłosierdzia.

Można dostrzec uśmiech na jego twarzy w chwili śmierci, od której w zeszłym roku minęło równo sto lat.

Tak, można napisać porządną biografię – ze wszystkimi datami, miejscami, kolejnymi posługami, działaniami. Nie pominąć żadnego istotnego szczegółu.

Ale w doświadczeniu ojca zawsze ważniejsze jest to, jaki on jest, a nie to, kiedy i gdzie coś robi.
Od tego co robi – dlaczego to robi.
A raczej – dla Kogo.

tekst: Małgorzata Janiec
https://slowozjordanem.com/ojciec/ 

Więcej o naszym Założycielu można przeczytać, a także pobrać książki o Nim na ofiacjalnej stronie Towarzystwa Boskiego Zbawiciela: https://www.sds.org/pl/onas/zalozyciel 

W rodzinie Salwatoriańskiej święto bł. Franciszka Jordana obchodzimy 21 lipca.

Modlitwa za wstawiennictwem bł. Franciszka Jordana:

192799028-4032039903539527-1778228414613335266-n.jpg

Panie Jezu Chryste, Zbawicielu świata, * przez wstawiennictwo Błogosławionego Franciszka Marii od Krzyża Jordana, * któremu udzieliłeś daru głębokiej i żywej wiary, * niezachwianej nadziei i heroicznej miłości Boga i bliźniego * oraz wielkiej gorliwości o zbawienie dusz, * prosimy Cię, * obdarz nas głęboką wiarą i otwartym sercem, * abyśmy nigdy nie spoczęli w poznawaniu Ciebie i głoszeniu Ewangelii wszystkim narodom. * Udziel nam również łaski, * o którą Cię pokornie prosimy. * Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. * Amen.

Imprimatur: abp Marek Jędraszewski
Kraków, 29 kwietnia 2011 r., nr 1541/2021

Kalendarz wydarzeń